REKLAMA

reklama

                      

Mobilne Centrum Dowodzenia dla Beskidzkiej Grupy GOPR
Fot. Tomasz Jano

Mobilne Centrum Dowodzenia dla Beskidzkiej Grupy GOPR

Samochód naszpikowany technologiami i urządzeniami pomocnymi w dowodzeniu akcją poszukiwawczą
w górach otrzymała Grupa Beskidzka GOPR. To jedyny tak nowoczesny pojazd tego typu w polskich górach.
Mobilne stanowisko dowodzenia zostało skonstruowane w dużym samochodzie dostawczym Volkswagen Crafter. Ma napęd na cztery koła.
- Jesteśmy w stanie wjechać praktycznie w każdą dolinę. Oczywiście, ten samochód nie jest przeznaczony do jazdy na szczyty górskie. Chodzi o to, by pośredniczył w łączności. W górach jest wiele miejsc, gdzie łączność jest fatalna - wyjaśnił naczelnik Siodłak. 
Samochód został wyposażony w liczne udogodnienia przydatne w akcji. Jest w nim przede wszystkim stanowisko do pracy na komputerach z oprogramowaniem stosowanym w poszukiwaniach ludzi w terenie.
- GOPR, zgodnie z ustawą, podczas poszukiwań osób zaginionych w górach dowodzi działaniami uczestników akcji, także policjantami i strażakami. Teraz będziemy to mogli robić z nowego stanowiska. Stwarza ono komfort pracy i znacząco rozszerza możliwości techniczne. Można przez wiele godzin pracować w terenie, niezależnie od pogody, temperatury. To bardzo ważne - powiedział Siodłak.
Pojazd dotarł już do beskidzkich goprowców.
 
"Na razie się z nim zapoznajemy. Przejdziemy też szkolenie, aby koledzy potrafili korzystać nie tylko z urządzeń używanych bezpośrednio w akcji ratunkowej, ale też z tych, które służą do obsługi samochodu" - dodał naczelnik.
W polskich górach to pierwszy tak nowoczesny i przestronny pojazd. Inne grupy GOPR montowały już podobne wyposażenie na Land Roverach, ale było w nich dość ciasno. 
Ratownicy z Beskidów pieniądze na samochód otrzymali z śląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Wyposażenie zostało sfinansowane m.in. z akcji przekazywania 1 proc. podatku. Te pieniądze gromadzi dla GOPR Fundacja Wspierania Ratownictwa Górskiego, Sportu oraz Działalności Charytatywnej Radan z Gliwic.
Grupa Beskidzka jest największą spośród działających w ramach GOPR. Korzeniami sięga Beskidzkiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, które powstało w listopadzie 1952 r. Działa w Beskidzie Śląskim, Żywieckim, Małym i zachodniej części Makowskiego. "Grupa liczy ok. 500 osób, z czego prawie 200 to nasi seniorzy, którzy nie uczestniczą już w akcjach ratunkowych. Pozostała część to czynni ratownicy, których można na co dzień spotkać w górach" - powiedział Siodłak.
Beskidzcy goprowcy każdego roku wyruszają z pomocą ponad 1 tysiąc razy. Najczęściej pomagają narciarzom przy drobnych kontuzjach i turystom, którzy zgubili drogę. Zdarzają się też akcje trudniejsze. Kilka lat temu, w skrajnie trudnych zimowych warunkach, sprowadzili z Babiej Góry blisko 30 turystów, którzy chcieli przenocować na szczycie, ale przeliczyli się z siłami. W ub.r. uratowali życie m.in. biegaczowi, który zaginął w rejon.ie Pilska. Gdy go odnaleziono, miał objawy czwartego stopnia hipotermii. Otarł się o śmierć.
 
Źródło: pap.pl 
 

Przeczytaj także

 REKLAMA