REKLAMA

kasy stefczyka baner 2020

 

Wracamy dziś do mrocznej

karty historii Żywiecczyzny, a taką bez wątpienia jest akcja, która na stałe zapisała sie w pamięci żyjących jeszcze mieszkańców naszego regionu. To Aktion Saybuch, czyli wcielenie w życie i czyn szaleńczego planu Hitlera, który skazywał na cierpienie i wygnanie tysiące osób.

 
Wysiedlenia na Żywiecczyźnie trwały oficjalnie do 12 grudnia 1940 r. Ogółem hitlerowcy wysiedlili około 20 tysięcy Polaków z 35 miejscowości.
 
W gminie Węgierska Górka mieszkańcy Cięciny i Żabnicy w większości byli pracownikami odlewni, tartaku i leśnictwa, stanowili więc siłę roboczą potrzebną okupantowi, to ratowało ich przed wysiedleniem. Największa deportacja dotknęła 79 rodzin, 392 mieszkańców Ciśca. Wysiedlenie wsi zaczynało się wczesnym rankiem. Rodzinom wolno było zabrać 15 kilogramowy bagaż, drobny sprzęt, koce, ubrania oraz zapas żywności na 3 dni, na spakowanie nie dawano więcej jak 20 minut, po czym jeden z policjantów doprowadzał rodziny wysiedlone do tzw. Punktu zbiorczego w Ciścu, była to siedziba Kółka Rolniczego (obecnie Remiza OSP), później byli przewożeni do Żywca Zabłocia. Deportowanym polakom odbierano dobytek, gospodarstwo, majątek i oszczędności. Tygodniowo wywożono trzy transporty wysiedlonych, jeden transport liczył około 1000 osób, do każdego wagonu wchodziło 40 wysiedlonych.
 

W Ciścu wysiedlenia zostały upamiętnione symboliczną tablicą wmurowaną na ścianie budynku OSP w 60. rocznicę wysiedleń, gdzie w trakcie akcji wysiedleńczej zgromadzono ludność cisiecką. Należy wspomnieć, że 15 lat temu, inicjatorem jej powstania był nieżyjący już patriota lokalny i wizjoner Jan Żyrek.  

Od tego czasu co roku Wójt Gminy Węgierska Górka Piotr Tyrlik wraz ze przedstawicielami społeczności lokalnej składa symboliczną wiązankę, by upamiętnić te tragiczne chwile.

wysiedlenia

Wysiedlenie miało we wczesnych godzinach rannych dn. 31.10. 1940 r. Mieszkańcy wsi mieli świadomość tego, gdyż słyszeli o wysiedleniu w kościele w Milówce, gdzie chodzili na msze. Wielu z nich przygotowało tobołki z żywnością i odzieżą na drogę. Do domów wyznaczonych do wysiedlenia przyszedł sołtys z dwoma uzbrojonymi żandarmami. Mieszkańcy mieli go natychmiast opuścić, przy czym mogli ze sobą zabrać jedynie bagaż podręczny. Samochodami ciężarowymi wywieziono do szkoły w Żywcu 392 osób (79 rodziny). Po dwudniowym pobycie w obozie przesiedleńczym w dniu 2.11.1940 r. zaprowadzono ich na stację kolejową, a następnie umieszczono w transporcie nr 2275 składającym się z wagonów osobowych i towarowych, który przez Łódź został skierowany do stacji Ostrowiec. Tam część wysiedlonych wysiadła, natomiast pozostali pojechali przez Dwikozy do Sandomierza. Ze stacji zabrano ich furmankami do okolicznych wsi: Jurkowice, Gorzyczany, Wygoda, Łoniów, Wielogóra. Kwaterowano ich w wolnych, niezamieszkałych, zdewastowanych budynkach lub u mieszkańców danej wsi (często po dwie rodziny). Początkowo pozostawali na całkowitym utrzymaniu miejscowych, z czasem podejmowali się różnych prac w gospodarstwach, dworach, robotach organizowanych przez władze niemieckie np. kopanie rowów melioracyjnych. To pozwalało im na zdobywanie jedzenia, bez konieczności proszenia o nie. Pracowały nawet dzieci, tylko nieliczne, te najmłodsze chodziły do szkoły, ale tylko tam, gdzie była ona w miarę blisko. Wysiedleni byli wysyłani na roboty do Niemiec i to zarówno przez urzędy pracy jak i w wyniku akcji policyjnych, tzw. „łapanek”. W ten sposób rozdzielano rodziny. Wielu wysiedlonych w swoich tymczasowych domach w lipcu 1944 r. przeżyło przejście frontu. Domy znajdowały się pod ostrzałem, na noc chroniono się w okolicznych lasach. Trwało to około 3 tygodni. Po wejściu wojsk radzieckich żołnierze stacjonowali w zajmowanych wsiach. Zdarzały się gwałty na miejscowych kobietach i kradzieże, mimo iż sprawcy byli surowo karani przez dowództwo.

 
Wszystkie
Gmina Milówka
Gmina Węgierska Górka
Gmina Rajcza
Beskid997
Z regionu
Żywiec
Gmina Jeleśnia
Sport
Książka Tygodnia
Wywiady
Gość BESKIDLIVE