REKLAMA

kasy stefczyka baner 2020

 

15 listopada 1978
w Wilczym Jarze - wąwozie schodzącym do jeziora Żywieckiego nieopodal Oczkowa wydarzyła się  druga pod względem liczby ofiar  katastrofa drogowa w powojennej historii Polski - zginęło 30 osób.
 
Około godziny 5:00 rano autobus PKS marki Autosan H9-03 o numerze rejestracyjnym BBA 020E, kierowany przez Józefa Adamka wpadł w poślizg i spadł z wysokości 18 m z mostu w Wilczym Jarze blisko brzegu Jeziora Żywieckiego.
Jaka była przyczyna katastrofy?
Przyczyna wpadnięcia w poślizg do dzisiaj rodzi wiele spekulacji, włączając w to skutek wcześniejszego zderzenia lub próbę ominięcia innego samochodu stojącego wówczas na moście, brak jednak jednoznacznych dowodów na te hipotezy.
To jednak nie koniec tragedii.
Około godziny 5:15-5.25 nad ranem drugi autobus PKS marki Autosan H9-03 o numerze rejestracyjnym KX 5579, kierowany przez Bolesława Zonia wpadł w poślizg, po czym runął z wysokości 18 m z mostu w Wilczym Jarze wprost do Jeziora Żywieckiego i zatonął na głębokości 5 metrów.
W wypadkach obu autobusów śmierć poniosło trzydzieści osób, dziewięć udało się uratować.
Autobusami podróżowali górnicy zmierzający do kopalni KWK „Brzeszcze”, KWK „Mysłowice” oraz lędzińskiej KWK „Ziemowit”.
Paweł Zyzak w obszernej monografii "Tajemnice Wilczego Jaru" dowodzi, że śledztwo od początku było prowadzone pod z góry z ustaloną tezą narzuconą przez Komisję Rządową, według której winę za katastrofę ponoszą kierowcy. Prawdopodobnie na moście doszło jednak  do zderzenia z innym pojazdem,  być może był nim pojazd Milicji Obywatelskiej.
 
 
Wszystkie
Beskid997
Gmina Milówka
Z regionu
Gmina Rajcza
Gmina Węgierska Górka
Sport
Żywiec
Gmina Jeleśnia
Książka Tygodnia
Wywiady
Gość BESKIDLIVE